Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci


W takim dniu postanowiłam zrobić szybki przegląd ulubionych książek Artura. Mogłabym rzec nawet, że tych najbardziej ulubionych... takich co to, po przeczytaniu dziecko krzyczy "jecie, jecie". Szczerze mówiąc ja nie lubię czytać dwa razy (ba! a nawet i trzy) książki za jednym zamachem, ale cóż zrobić? Taki los matki.

Na pierwszy rzut pójdą dwa tytuły, które razem z Arturem uwielbiamy. To jest ten jeden wyjątek, kiedy lubię czytać książkę dwa, a nawet trzy razy pod rząd. Specjalnie dopowiadam też wymyśloną treść czy powtarzam w nieskończoność dźwięki przedstawione w książce, żeby przedłużyć przyjemność czytania. Piękne ilustracje, kochająca się i wyluzowana  rodzina i całe mnóstwo melodii i dźwięków... PAM PIDI PAMPAM POMPOM... Mowa o książkach Evy Susso - Lalo gra na bębnie, Babo chce (i trzecia, której jeszcze nie posiadamy - Binta tańczy).








Na drugim miejscu przedstawię książki, które nie posiadają tekstu pisanego tylko same ilustracje, o których opowiadać można niekończące się historie. Niejednokrotnie już pokazywałam zachwyt Artura nad tymi książkami. My posiadamy trzy części Ulicy Czereśniowej i Auta.






I jeszcze jedna, która ma ogrom ilustracji, prawie zero tekstu i mega zadanie dla prawdziwych matematyków - znalezienie i policzenie wyszczególnionych obiektów. Artur przeskakując paluchem po danej rzeczy liczy "tsi, tsi, tsi". W Polsce można ją znaleźć pod tytułem - 501 rzeczy do odnalezienia.





Oczywiście nie może też zabraknąć tutaj Elmera, którego kochamy już od dłuższego czasu. Jestem pewna, ze ten sympatyczny słonik zostanie z nami na bardzo długo, bo jest absolutnie ponadczasowy.




No i kolejny słonik, tym razem sporo mniejszy i jednokolorowy. Mowa o książce Pomelo śni (istnieje oczywiście cała seria przygód tego sympatycznego słonia). Połączenie tekstu z ilustracjami kładzie mnie na łopatki. Moim zdaniem książeczka jest genialna. Ma klimat i humor. A Artur kiedy widzi w tej książce  warzywa i owoce zaczyna udawać, że je zjada... ot tak, bezpośrednio ze strony. Biorąc pod uwagę fenomen tej książki, jakoś wcale mnie nie dziwi jego zachowanie.




Moja ulubiona ilustracja... mogłabym mieć taki obraz na ścianie (poważnie!)


Ja nie chcę iść spać - Astrid Lindgren to książka, której Artur słucha jak zaczarowany. Kupując ją w antykwariacie nie wiedziałam, że stanie się ona jedną z tych naj. A jednak. Ciekawa historia o okularach cioci Lotten i piękne ilustracje powodują, że nawet częste czytanie tej książki jest bezbolesne.







Stefka Burczymuchę pewnie każdy zna. Ale jakiś czas temu wydawnictwo Dwie Siostry wydało ten wiersz (a właściwie nie tylko ten) w pięknej oprawie graficznej. I my w tych ilustracjach się zakochaliśmy. Mam w planach powiększenie zbioru o wszystkie części ( TUTAJ )






I przyszedł czas na książki, które są u nas od niedawna, ale już po częstotliwości sięgania po nie przez Artura mogę stwierdzić, że powiększyły grono tych najulubieńszych.

Kicia Kocia (jest całkiem spora seria przygód Kici). Mnie osobiście podobają się ilustracje, ale tekst już średnio (ileż razy można powtarzać Kicia Kocia?!?... ale Artur uwielbia tą książkę i jak na złość każe czytać sobie ją najczęściej.






Przygody małego Wombata też przypadły Arturowi do gustu. Z tym, że synek mówi na niego "Kokek"... żaden tam z niego wombat.






No książka o Pingwinie, który martwi się, że nie zna odpowiedzi na wszystkie pytania. Ja bym powiedziała "na frasunek, dobry trunek" ale Pingwin wyrusza w świat, szukając odpowiedzi. Artur najbardziej lubi ostatnią ilustrację, na której wskazując na mamę i pingwinka mówi dwa albo trzy razy - "mama, ja". Do książeczki załączony jest bardzo długi plakat pokazujący drogę, jaką przebył Pingwin i mnóstwo ciekawych informacji (nawet ja dowiedziałam się dużo interesujących rzeczy... a właściwie jak mało wiem o życiu tam, w górze).








Na koniec już, pokażę moje wczorajsze zdobycze, które kupiłam w antykwariacie za 1,25 funta (tyle dałam za dwie te książeczki).


I o ile Wally nie porwał Artura, o tyle książka "Kto się schował" skradła mu serce. Bawiliśmy się nią cały wieczór, zaraz po powrocie ze sklepu. Pomysł na książkę jest rewelacyjny.






To już chyba wszystkie książki naj w obecnym czasie (chociaż znalazłoby się jeszcze kilka pozycji). Następny taki przegląd za rok. TUTAJ możecie obejrzeć Arturową biblioteczkę sprzed roku.


16 komentarzy:

  1. Piękny przegląd i piękne książki :)) Zainspirowałaś mnie, chyba też zrobię taki przegląd najukochańszych książeczek Juniora!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow kolekcja super. W naszej brakuje trochę pl kolekcji odpowiednie do wieku Kaia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Duma mnie rozpiera, że książki są nadal ulubioną zabawką córki. Jej biblioteczka puchnie, ciągle pojawiają się nowe półki pełna pięknych bajek i mam nadzieję, że czytanie zostanie jej pasją do końca życia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale swietne książeczki!
    Nominowalam Cię do zabawy - szczegóły u mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. kochamy Zakamarkowe książeczki i ulicę Czereśniową, z tego zestawienia zostaje nam do kupienia Elmer:)

    OdpowiedzUsuń
  6. No i ładnie:))) u nas bardziej niż Lalo i Binta króluje Babo:)))) czytamy wspólnie na głos - my zaczynamy, Hania kończy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. jakie śliczne te książeczki ; ))

    OdpowiedzUsuń
  8. u mnie też o książkach... choć mały fanem nie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super, wszystkie książki wspaniałe :) Z tym czytaniem mamy tak samo, te z nieciekawym tekstem są lubiane przez mojego Malucha ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niektóre znamy i kochamy, inne mam wielką ochotę poznać :) A z serii obrazkowej mamy plac budowy, ale póki co nie idzie nam opowiadanie, a wyszukiwanie najmniejszych elementów ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Elmer i Pomelo Majki nie porwał, za to Kicia i 501 rzeczy do znalezienia wydaja sie trafne na 100% u nas :-) poszperamy :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowy4/10/2014

    Kto się schował jest już dostępne w polskiej wersji wydanw przez Wydawnictwo Alfabet.

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy5/26/2015

    niestety niektóre książki są już niedostępne w sprzedaży..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, wpis pochodzi z 2014 roku,

      Usuń